Nasz reporter i jego znajomi po tygodniowym próbowaniu e-papierosa stwierdzają:

Dla holenderskich palaczy dobre czasy się skończyły. W pracy już teraz nie mogą sobie zaćmić, a od 1 lipca 2008 zakaz palenia wprowadzony zostanie w całej gastronomii. Nasz reporter Ron Puijn i jego dwóch przyjaciół, wszyscy trzej zatwardziali palacze, testują najnowsza alternatywę dla palenia: e-papierosa. Jakie to uczucie? Zmniejsza chęć palenia? I… jak reagują na niego ludzie?

Przy pierwszym spojrzeniu na zdjęcie różnica pomiędzy e-papierosem a tym tradycyjnym jest niezauważalna. I to właśnie obiecuje producent. To samo uczucie, ale bez szkodliwego wpływu na zdrowie. Oczywiście, dobra obietnica. Jednak czym naprawdę jest taki e-papieros? Krótko mówiąc jest to cienka metalowa rurka, składająca się z trzech części: ustnika, tzw. atomizera i bateryjki. Najpierw ustnik z ampułką nikotyny, która starcza na 200 zaciągnięć (jak wynika z opakowania). Ampułki mają różną moc, od 16 do 0 miligramów. Jednak nawet ta najmocniejsza i tak zawiera mniej nikotyny niż zwykły papieros, natomiast 0 miligramów, to już prawdziwe palenie beznikotynowe. E-palacze mogą w taki sposób stopniowo zmniejszać zawartość nikotyny i odzwyczajać się od niezdrowego nałogu. Z ustnikiem połączony jest atomizer, rurka, która po zaciągnięciu się produkuje parę. Z nim połączona jest bateria. Po zaciągnięciu się e-papierosem lampka znajdująca się na jej końcu, zaczyna się tlić, co razem z wydzielającą się parą rzeczywiście przypomina prawdziwego papierosa. Równocześnie z ampułki dociera dawka nikotyny, tej uzależniającej, ale tutaj raczej mało szkodliwej substancji, której palacze tak pożądają. Ponieważ e-papieros nie zawiera tytoniu palacz nie wdycha rakotwórczych substancji, które znajdują się w tradycyjnych papierosach. Tak naprawdę e-palenie to żadne palenie: to tylko trochę pary w połączeniu z małą ilością uzależniającej nikotyny. Na początku tego roku jako pierwszy e-papieros na rynku pojawił się supersmoker.

Ani się obejrzeliśmy, a już można dostać prawie dwie garście podobnych mu produktów, a nowe ciągle się pojawiają. Pierwsza generacja e-papierosów wyglądała bardziej jak pióra kulkowe; druga ma już jednak wygląd klasycznego papierosa. Dla palaczy wygląd i design mają jednak mniejsze znaczenie. W przypadku sztucznych papierosów chodzi głównie o to, aby wypuszczały małego dymka, lekko drapały w gardle i smakowały jak najbardziej podobnie do tych tradycyjnych.

Przetestowaliśmy cztery marki e-papierosów, nową wersję supersmokera (de ultimo), mini-partysmokera, rutoo i w końcu także janty.

Rutoo i partysmoker mają kształt tradycyjnego papierosa, podczas gdy janty to nadal model „pióra kulkowego”. Supersmoker znajduje się mniej więcej pomiędzy nimi i jako jedyny jest wyposażony w prawdziwy filtr. Jak wypadają w naszym teście?

Nasz zespół badawczy, składający się z trzech nieznużonych miłośników tytoniu, czyli Erio van Duin, Franka Fiers i piszącego te słowa (wspólnie ok. 75 lat doświadczeń z paleniem), przez tydzień rozpracowywał nowe produkty.

RZUCANIE RZUCANIA

Po raz pierwszy zapaliłem w wieku osiemnastu lat, to było w szkole średniej, kolega mi zaproponował. Z ciekawości spróbowałem tego białego cuda i w całej mojej naiwności byłem pewien, że się nie uzależnię. Rzeczywistość jednak wyglądała inaczej, o czym przekonali się także Frank (41) i Erio (47). Ten ostatni wspomina: „Ja także zacząłem palić w szkole średniej, podczas mistrzostw świata w piłce nożnej w roku 1974. Raz udało mi się przestać na dwa lata, tj. od ‘81 do ‘83. W pewnym momencie nie potrafiłem się już dłużej opierać, otworzyłem nową paczkę i od tego czasu kolejne próby rzucania palenia pozostają nieudane”. Frank przyznaje, że uzależnienie od nikotyny jest bardzo trudne do pokonania. „Pierwszego papierosa zapaliłem na pogrzebie mojej babci. Miałem wtedy dwanaście lat, ale w tamtych czasach palenie było czymś zupełnie zwyczajnym. Moi rodzice palili, a w domu mieliśmy nawet taką szufladę, w której znajdowały się papierosy różnych marek dla odwiedzających gości. Przez pięć lat miałem przerwę, paliłem wyłącznie w kawiarniach lub klubach. Kiedyś pojechałem z żoną na wakacje, paliłem tam przez cały tydzień i znów się uzależniłem. Później próbowałem jeszcze palić cygara, ale kiedy się nimi zaciągnąłem i poczułem je w płucach, wolałem już wrócić do papierosów. Potem już nawet nie próbowałem przestać palić. Jedyne co mi przeszkadza, to kiedy nie mogę zapalić, bo np. spotkanie się przedłuża, a ja po półtorej godzinie chciałbym już wyjść na papierosa. Takie są możliwości mojego organizmu.” W głębi serca większość palaczy chciałaby to zakończyć, ale niestety większość z nich przegrywa walkę z nikotyną. Próby rzucenia palenia wymagają przecież prawdziwych cierpień fizycznych, mogą powodować stany depresyjne i zły humor itd.

Nigdy mnie nie pociągały takie wyrzeczenia, więc nigdy nie próbowałem rzucić. Więc paliłem dalej, od tego pierwszego dymka na szkolnym placu, dwadzieścia papierosów dziennie przez dwadzieścia lat. I wtedy w gazetach pojawiły się pierwsze informacje o nadchodzącej nowości. „Sztucznym papierosie.”

Zdrowe palenie; Nieszkodliwe dla palącego i (tak samo ważne) dla otoczenia.

SUPERSMOKER

Z jeszcze większą ciekawością niż kiedy dwadzieścia lat temu zapalałem mojego pierwszego papierosa, przystąpiłem do testowania. Czy to może być alternatywą dla tradycyjnego papierosa, rzeczywisty sposób na zmianę mojego stylu życia? Przez siedem dni Erio, Frank i ja sprawdzaliśmy wybrane marki. „Jako pierwszego zapaliłem supersmokera” mówi Frank. „Prawdę mówiąc nie jestem z niego zadowolony. Smak nie jest najlepszy, trochę jakby perfumowany. Prawdziwy filtr niczego tu nie zmienia.” Erio natomiast przytrafiło się inne niemiłe zdarzenie, jego supersmoker nie działał, wcale nie wydzielał pary. Wada, która zdarza się częściej w tej marce i o której wiedzą już sprzedawcy, ponieważ nie godzą się na wymianę zepsutych papierosów. Natomiast mój ultimo działał prawidłowo i w przeciwieństwie do Franka jego smak mi odpowiadał; także filtr jest dla mnie zaletą. Niestety drapanie w gardle było bardzo słabe. To nie pomoże w rzucaniu palenia. Ocena niedostateczna.

RUTOO

Następny: rutoo. „Przy zaciąganiu się wydaje lekko świszczący dźwięk. Smak natomiast jest super.”, mówi Frank. Erio: „Musiałem bardzo mocno ciągnąć. Wydziela dużo dymu, ale słabo drapie w gardle.” Mój rutoo także kopcił jak komin, ale prawie nic nie czułem w gardle. Jeżeli chodzi o wygląd, rutoo jest przeznaczony dla osób przyzwyczajonych do lekkich papierosów, prezentuje się bardzo dobrze. Ocena końcowa: niedostateczna.”

MINI-PARTYSMOKER

Także trzecia testowana marka, mini-partsmoker, wypadła słabo. Frank: ”Ma dobry smak i dobrze się go trzyma w dłoni. Jednak trzeba mocno ciągnąć, aby wydostawała się para. Mimo wszystko […]”. Erio znów miał pecha. Tym razem zetknął się z chorobą wieku niemowlęcego partysmokera, który w chwili testowania jeszcze oficjalnie nie był w sprzedaży. „Do ust wypłynęła mi płynna nikotyna, co nie było wcale przyjemne.” Jeżeli pominiemy ten incydent, możemy temu e-papierosowi przyznać dostateczny z plusem.

JANTY

Na koniec nasz zwycięzca: janty.

„Doskonały”, stwierdzają Frank i Erio, a ja się do nich przyłączam. Ten papieros wydziela wystarczająco pary, aby wytworzyć przyjemną mgiełkę i mile drapie w gardle. Janty, razem z partysmokerem, najbardziej przypominają tradycyjne papierosy.

MNIEJ PALIĆ

Co ciekawe podczas tego tygodniowego testu zmieniły się nasze przyzwyczajenia związane z paleniem.

Frank: „Zazwyczaj paliłem około dwudziestu papierosów na dzień. Malboro Lights i Philips Morris Lights. Najwięcej palę w samochodzie i zauważyłem, że kiedy próbuję palić papierosa elektronicznego nie ciągnie mnie już do zwykłych Malboro. Wystarczało mi ok. dziesięciu papierosów dziennie. Wynika z tego, że palę o połowę mniej niż wcześniej, mimo że wcale nie zaczynałem tego testu z nastawieniem na rzucenie palenia lub zmniejszenie ilości papierosów. To mi się jednak podoba.”

Erio: „Głównie dzięki janty zmniejszyło się moje pragnienie zwykłych papierosów. Już od pierwszego dnia ilość palonych papierosów zmniejszyła się u mnie z siedemnastu, osiemnastu  do pięciu na dzień.”

Mnie od rozpoczęcia testu udaje się w ogóle nie palić zwykłych papierosów. Po piętnastu latach pracy dla Actueel Sportief jest to pierwszy artykuł, który napisałem bez oparów dymu snujących się przed monitorem. W przerwach zaciągałem się janty lub partysmokerem i to wystarczało. Podobnie jak Erio z około dwudziestu zmniejszyłem dzienną ilość papierosów do pięciu. Jednak stare przyzwyczajenia dają o sobie znać: e-palenie to nie ta sama, stara przyjemność. Frank: „Trzeba także zmienić myślenie. Uzależnienie od nikotyny daje się pokonać, ale potrzeba starego smaku i aspekty towarzyskie palenia pozostają bez zmian.”

REAKCJE

Reakcje otoczenia na dymiące pióra kulkowe są bardzo różne. „Byłem w eleganckiej restauracji, zapytałem czy mogę zapalić elektronicznego papierosa. No i nie pozwolono mi.”, opowiada Erio. „Zacząłem się więc kłócić: Słuchaj to nie jest prawdziwy papieros, to nie jest dym tyko para, nie spalam tytoniu, nie wydycham szkodliwych substancji, wyłącznie bezzapachową parę wodną. Jak to ma być zabronione, to ekspres do kawy także będziecie musieli wyłączyć.”

Nieznajomość tego fenomenu wśród społeczeństwa może e-palaczom jeszcze przysparzać problemów. Siedziałem na pokładzie samolotu linii Ryanair. Czy nie będą przeszkadzał puszczając parę z tej oto rurki? Stewardessa była na tyle miła, że zapytała dowodzącego, który oczywiście zakazał i nie powiedział dlaczego. Ale były także pozytywne reakcje. Jedna właścicielka restauracji, bardzo uprzedzona do palenia, wykazała duże zainteresowanie moim sztucznym papierosem i pozwoliła na jego używanie w swojej restauracji, gdzie palenie jest zakazane. „Nic nie czuję i nie przeszkadza mi to, więc proszę bardzo”, powiedziała. I w ten sposób znów przeżyłem coś nowego: przez ten cały wieczór ani razu nie wychodziłem na zewnątrz, żeby zapalić.” Frank: „Mogę spokojnie powiedzieć, że e-palenie jest doskonałą alternatywą na czasy, kiedy palenie będzie całkowicie zakazane. Poza tym mam wrażenie, że e-papierosy to dobry sposób na udane rzucenie palenia.’ Erio: „Zgadzam się. Nie da rady palić tego przez dwadzieścia lat. To tylko sposób, aby przestać. Dla nie-palaczy nie będzie to natomiast żadna rozrywka. Takich e-papierosów używa się wyłącznie, aby oszukać swoje uzależnienie od nikotyny. Dlatego uważam, że to dobrze, że ampułki mogą mieć różną moc, która zmniejsza się do zera. Można się stopniowo odzwyczajać od nikotyny.” Badacze Aktueel Sportief deklarują więc wolę kontynuacji e-palenia. „Mam nadzieję, że 1 lipca 2008 nie będę już palił”, marzy Frank.

Podsumowanie: elektroniczny papieros czeka na dalsze ulepszenia. To logiczne, bo produkt dopiero co pojawił się na rynku i za wyjątkiem supersmokera, dotychczas był dostępny wyłącznie przez Internet. Można założyć, że ilość nowych produktów będzie rosnąć i że będą one coraz lepsze. Szczególnie  w sytuacji, kiedy przemysł tytoniowy będzie współpracował nad ich rozwojem (musi w końcu zrozumieć, że najlepszy czas dla tradycyjnych papierosów w Holandii już minął). Wtedy ulepszanie e-papierosa może bardzo przyspieszyć. I wtedy może będzie, jak kiedyś. Palacze będą mogli przebywać w tych samych pomieszczeniach co niepalący. Z tą różnicą jednak, że nie będą już sobie przeszkadzać.